Serce mamy jedno i nie ma co liczyć na zapasowe…

02.2011 Warszawa N/z Karetka pogotowia ratunkowego Fot. Andrzej Stawinski/REPORTER

Serce mamy jedno i nie ma co liczyć na zapasowe...Serce mamy jedno i nie ma co liczyć na zapasowe…

Sam przeżyłem zawał i mam kilkoro znajomych po takiej przygodzie. Na podstawie moich i ich przeżyć postanowiłem napisać kilka tekstów, które być może pomogą Wam poradzić sobie z tym zagrożeniem lepiej, niż nam się to udało. Oto pierwszy z nich.

Jak pokazują statystyki, najczęstszą przyczyną śmierci w naszym kręgu cywilizacyjnym są choroby serca. Przy czym okazuje się, że zagrożenie zawałem, choć dotyczy głównie ludzi w wieku powyżej 60 roku życia, wcale nie jest rzadkością u ludzi młodych, już około dwudziestolatków.

W naszym kraju śmiertelność wg GUS z powodu chorób układu krążenia wynosi blisko 50% wszystkich zgonów, nowotwory złośliwe to przyczyna nieco powyżej 20%, najdziwniejsze jest to, że poprzez zmianę trybu życia z łatwością możemy ten odsetek zmienić, tylko… no właśnie.

Lekarze kardiolodzy opracowali na podstawie statystyk profil potencjalnego „zawałowca”, który określa największą grupę ryzyka, u której to schorzenie może nastąpić. Okazuje się, że jak mówią lekarze, na zwał pracujemy od urodzenia, otyłość, brak ruchu, palenie papierosów, nieleczone nadciśnienie, cukrzyca, która często wynika z otyłości, to są czynniki jednoznacznie plasujące człowieka w czołówce kolejki do oddziału intensywnej opieki kardiologicznej najbliższego szpitala.

Statystyczny zawałowiec to mężczyzna (60%), w wieku 60-70 lat, mający nadwagę, nadciśnienie(75-80%), cukrzycę i podwyższone stężenie cholesterolu w krwi.

Skoro więc znamy przyczyny, warto przyjrzeć się własnemu trybowi życia, ocenić krytycznym okiem, czy należymy do grupy wysokiego ryzyka i czy warto zmienić nasze nawyki, aby mieć szanse na dłuższe życie. Dodatkowe kilogramy ciała to nie tylko stres latem na plaży, czy podczas kupowania nowych spodni bądź sukienki, to realne zagrożenie naszego życia. Warto zdawać sobie z tego sprawę.

Jednocześnie to, że mamy niewiele ponad 20 lat, uprawiamy sport i nie palimy, wcale nie wyklucza wystąpienia u nas choroby serca. Nadwaga, siedzący tryb życia, zamiłowanie do tłustego i (lub) pełnego węglowodanów (big mac! -ach!) jedzenia, absolutnie predestynuje nas do tej grupy. Ilość osób, którzy przeżyli atak serca w wieku do 40 roku życia sięgnęła już 5% a zdarzają się wśród nich dwudziestolatkowie! I to aktywnie uprawiający sport.

Aby upewnić się czy jesteśmy zagrożeni, czy też nie chorobami serca, należy podjąć konkretne kroki i nie „jutro, później, kiedyś, na razie dobrze się czuję…” tylko TERAZ.

Kluczowym jest solidne badanie organizmu co najmniej raz w roku z określeniem poziomu cholesterolu w krwi, zwłaszcza LDL, pomiar ciśnienia i cukru oraz kontrola wagi ciała.

Podniesiony cholesterol, nadciśnienie, stany przedcukrzycowe (w okolicach 98-100 mg na czczo) mogą sygnalizować powstające w naszym organizmie zagrożenie. Nie od razu jednak trzeba wpadać w panikę i pędzić po leki. Często wystarczy zmienić tryb życia, zadbać o jego higienę, jednak o tym czy to wystarczy powinien zadecydować lekarz po obejrzeniu wyników.

Każdy kiedyś umrze, mówią palacze papierosów, rzecz jednak w tym, by żyć jak najdłużej i w jak najlepszym zdrowiu, czyż nie?

W kolejnych odcinkach naszego cyklu „Moje serce” zajmiemy się profilaktyką, oznakami występowania schorzenia serca, rozpoznawaniem zawału i jak się w takim przypadku zachować, by pomoc nadeszła jak najszybciej, jak powinno wyglądać leczenie i co zrobić by wrócić do zdrowia po zawale, dietą dla zawałowców i td…

1
Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Antoni Z.

Czekam na kolejny tekst, zapowiada się ciekawie.