Projektanci kontra ludzie

Wyraźnie widać, że projektanci popisali się słabą wyobraźnią, projektując tu ciągi piesze.

Tępym piórem

Projektanci kontra ludzie

Czasami mam wrażenie, że projektujący przestrzeń publiczną albo zatrzymali się w czasach Stanisława Barei i jego słynnego filmu „Poszukiwany poszukiwana”, albo stale przeżywają jakąś traumę, odreagowując ją na swojej pracy, a tym samym na społeczeństwie, którego wynik tej pracy istotnie dotyczy.

Już kiedyś „pastwiłem” się nad projektantami parkingu przy Szpitalu Latawiec, którzy zamiast wykorzystać istniejące wokół drzewa i krzewy do troskliwego osłonięcia go przed palącym letnim słońcem zdjęcie poniżej), wycięli wszystko w pień.

Tak wyglądała zieleń w rejonie dzisiejszego parkingu, jak wygląda dzisiaj, ano wcale nie wygląda…

Skutek jest taki, że pozostawiony tam w słoneczny dzień samochód na godzinkę czy dwie, nagrzewa się do 50 stopni Celsjusza. Pamiętać trzeba, że do szpitala przyjeżdżają zwykle nie młode byczki o wydolności organizmu lokomotywy, tylko ludzie o nadwątlonych siłach, po rożnych zabiegach, dla których taka temperatura w aucie może być powodem szybkiego powrotu do szpitala. A wystarczyło pomyśleć. W końcu nie każdy jeździ zautomatyzowaną limuzyną utrzymująca optymalną temperaturę w kokpicie.

Jednak najwyraźniej projektanci przestrzeni publicznej tak, dlatego nie dostrzegają problemów ludzi na przykład poruszających się gorszymi samochodami czy pieszo. A wystarczy cofnąć się do czasów studenckich, kiedy to na wykładach o ergonomii z pewnością mówiono o dostosowywaniu przestrzeni do potrzeb ludzi a nie odwrotnie.

Interesującym przykładem lekceważenia tych potrzeb są chodniki i przejścia w okolicach wielkopowierzchniowych sklepów. Niby drobiazg a uwiera. Wystarczyło chwilę pomyśleć drodzy projektanci, wystarczyłaby odrobina szacunku dla pieszych.

Zielona strzałka wskazuje drogę zaprojektowana przez inżynierów, niebieska przez ludzi…

 

I tak w okolicy Kauflandu, ul. Ceglana, przejście z ciągów pieszych (chodników) na teren parkingu i dalej do sklepu. Mój dziadek lepiej by to zaprojektował, chyba logiczne jest, że ciągi komunikacyjne powinny być jak najkrótsze i jak najprostsze. Powinny, ale nie w naszej rzeczywistości.

Dlatego, tak jak mówili na wykładach, ludzie nie korzystają ze schodków oddalonych od przejścia dla pieszych o 10 m tylko idą na wprost przez trawę, taka jest ludzka natura i żaden projektant, architekt nawet choćby posiadał ogromną liczę tytułów, tego nie zmieni. Powoduje to wydeptywanie trawy, podczas opadów powstaje zagrożenie utraty równowagi i prawdopodobieństwo wypadku, a wystarczyło chwilę się zastanowić a nie jak wieczny dyrektor w „Poszukiwana poszukiwany”…

Wyraźnie widać, że projektanci popisali się słabą wyobraźnią, projektując tu ciągi piesze.

Podobna sytuacja jest między marketami Media Expert a Lidlem na Strzegomskiej, zdjęcia satelitarne wyraźnie pokazują miejsca, gdzie powinny być przejścia, ludzie sami je sobie wydeptują. Niezbyt bezpiecznie, bo są tam strome gliniaste skarpy, które po deszczu stanowią nielichą pułapkę. Tu występuje poważniejsze zagrożenie zdarzeniem drogowym. Bo kierowcy nie spodziewają się pieszych na drodze.

Na jeszcze jedno zwrócę uwagę, jeśli już tak się czepiam, to na całego. W rejonie Kauflandu, podczas jego budowy wycięto całkiem sporo drzew i krzewów, oczywiście projektanci nie przewidzieli nasadzeń na trawnikach, prawdopodobnie wykłady z kształtowania środowiska przebimbali i teraz nie bardzo wiedzą o co chodzi. A chodzi o komfort i zdrowie nas wszystkich!

Co musi się stać żeby państwu projektantom „zatrybiło”, by dostrzegli, że naturalnym środowiskiem człowieka nie jest betonowa pustynia?

Tekst W.S.

Zdjęcia Google Maps

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.