Partyzant jako ojciec – 100 na 100

Partyzant jako ojciec – 100 na 100

W dniu dzisiejszym rozpoczynamy kolejny wywiad z serii 100 na 100. Rozmowa ponownie zostanie przeprowadzona z Panią Grażyną (65l.), która wcześniej przybliżyła nam życie swojej mamy, a teraz pragnie przybliżyć nam życie swojego ojca, który został aresztowany politycznie.

-Witam, o kim dzisiaj Pani chciałaby opowiedzieć?

-O moim ojcu Stanisławie Polaku o pseudonimie Gołąb. Urodził się w Wadowicach w 1933 roku. Muszę przyznać, że nie wiem jak ojciec emigrował z Wadowic do Witoszowa. Wiem, że przeprowadził się wraz ze swoją mamą i bratem Józefem. W 1952 roku ojciec wstąpił do Partyzantki Witoszowskiej. Wciągnął go wujek. We wrześniu 1953 ojca złapano w pociągu z bronią. Wówczas go aresztowano wraz z dwójką moich wujków.

-Jak takie aresztowanie wyglądało?

-Aresztowania ojca nie widziałam. Widziałam jednak inne aresztowania i wiem, jak one wyglądały. Wsadzano osoby aresztowane do więzienia. Ojciec początkowo był w więzieniu w Świdnicy, później go przewieziono do Strzelec Opolskich. Z tego co opowiadał trzymano go przez trzy dni w wodzie po kolana, żeby się przyznał do wszystkich zarzucanych mu czynów. Chcieli jak najwięcej od niego wyciągnąć, ale nie wyciągnęli nic. Z tego co wiem od wujków też nic nie wyciągnęli. Chcieli ich wrobić w postrzał Ruskiego żołnierza. Nie wiadomo kto strzelał, w końcu nikt się nie przyznał. Dlatego też zarzucili im napaść na sklepy spożywcze z bronią. To nie była prawda. Ojciec przychodził do domu po jedzenie i nigdy by czegoś takiego nie zrobił. Wątpię też w to, by wujkowie napadali na sklepy.

-Co się działo po przeniesieniu do Strzelec Opolskich?

-Byli tam strasznie bici. Wiem, że na pewno ojciec miał obitą wątrobę. Potem jednak znów został przewieziony, tym razem do Wronek. Tam jego sprawę prowadził Rosyjski sędzia. Oczywiści oskarżyciel też był Rosyjski. Oskarżyciel żądał dla ojca kary śmierci, ale skończyło się na dożywociu. Potem ojciec założył głodówkę, dzięki czemu zmniejszył wyrok do 25 lat. Potem była amnestia. Nie wiem jednak na ile amnestia go objęła. W każdym razie odsiedział równe 8 lat, co do dnia.

-Jaki był ojciec po powrocie?

-Wyszedł nie ten sam człowiek. Nie wspominam go źle, ale dobrze też nie. Ojciec był agresywny, trzy razy mnie strasznie pobił. Wcześniej nie wiedziałam czym było bicie, bo przez 8 lat mama nas wychowywała bez tego.

-Nikt nie zareagował?

-Gdy byłam w drugiej klasie nauczycielka przyszła ze mną do domu. Powiedziała, że jeśli jeszcze raz zobaczy takie siniaki, to zgłosi to do odpowiednich służb. Potem jeszcze raz zostałam uderzona paskiem nylonowym. Babcia zasłoniła mnie, gdy ojciec mnie bił, więc poczuła co to za ból. Pocięła ten pasek i powiedziała, że to jest ostatni raz, gdy ojciec podnosi na mnie rękę. Faktycznie był to ostatni raz. Po tych wydarzeniach ojciec zaczął pracować jako kierownik kotłowni na Osiedlu Młodych. Niestety przez wydarzenia w więzieniu popadł w alkoholizm i do tego doszła marskość wątroby. Miał 49 lat jak zmarł w roku 1982.

-Jak inni go wspominają?

-Ludzie go dobrze wspominają. Poza domem był bardzo grzeczny. Był bardzo pozytywną i schludną osobą. Od mamy zawsze wymagał idealnie czystych i wyprasowanych koszul. Sprawiał dobre wrażenie. Odwiedzał sąsiadów, kolegów, o wszystkich pamiętał.

-Rozumiem, że stał się inny przez więzienie. Jak mama go wspominała sprzed aresztowania?

-Był dla mamy w porządku. Gdy się urodziłam, a zanim go aresztowano nie był zły ani dla mnie ani dla mojej mamy. Gdy wrócił i wpadł w alkoholizm przestali żyć ze sobą, a zaczęli koło siebie.

-Dziękuję, że chciała się Pani podzielić tą historią.

-Dziękuję za wysłuchanie.

Pani Grażyna postąpiła dziś bardzo odważnie opowiadając o swoim ojcu w tak szczery sposób. Mamy prawdziwe szczęście, że żyjemy w takich czasach, które pozwalają nam usłyszeć z pierwszej ręki jak wyglądało życie partyzanta z tej mniej znanej strony.